mama
Slowlife

Modlitwa Mamy

Odkąd zostałam mamą, wiele zmieniło się w moim życiu. Oczywista oczywistość, a jednak nie spodziewałam się, że będzie aż tak inaczej. Niektóre zmiany są bardzo pozytywne, np. zawsze chciałam wcześnie wstawać w weekendy 😉. Są też takie zmiany, do których komentarze znajomych brzmiały — jesteś mamą , tak to teraz będzie wyglądało. Mi to nie pasowało. Zamiast godzić się i przeczekiwać, postanowiłam działać!

Za górami, za lasami…

Najlepszy okres moja modlitwa przeżywała w klasie maturalnej. Był to dla mnie czas trudnych decyzji, wysokich wymagań i dużej samodzielności. Z perspektywy oceniam, że być może za dużo na siebie brałam i zamiast słuchać czego pragnę, parłam przed siebie. Ale! Jedna rzecz mnie wtedy uspokajała. Modlitwa, czyli relacja.

Tak się złożyło, że prawie codziennie po lekcjach mogłam zachodzić do małego kościółka z całodzienną adoracją. W moim rodzinnym mieście, Elblągu, taki kościół jest przy ulicy Bema. Siostry z klauzurowego zakonu Klarysek od Wieczystej Adoracji, adorują tam Najświętszy Sakrament całą dobę! (zwięzłą i wzruszającą historię sióstr możesz przeczytać TU).

O godzinie 15:00, schowane przed oczami osób będących w kościele, mniszki śpiewają Koronkę do Miłosierdzia Bożego. I to właśnie ta modlitwa, wraz z siostrami, była moim mocnym punktem dnia w tamtym szalonym czasie. Oczywiście nie tylko, ale to wspomnienie wyraża pewną obecną tęsknotę. Za młodzieńczą wolnością.

Happy ever after

Teraz przewijamy kilka ładnych lat do przodu — ślub, studia jedne, drugie. Praca i kolejna… I stop! Jesteśmy dziś, czyli po studiach, po ślubie, mając upragnione dziecko. Mówiąc krótko — żyli długo i szczęśliwie.

Okazuje się, że ta praca nad swoim życiem, te decyzje nie kończą się w wieku dwudziestu kilku lat. Każdego dnia walczysz o to, jaka chcesz być, jakie życie chcesz mieć. I ja walczę. Szukam. Analizuję. Wdrażam.

Z modlitwą nie jest łatwo znaleźć podpowiedzi dopasowane konkretnie do Ciebie. Jeden chce włożyć na Twoje barki za dużo, inny praktycznie nic nie wymaga. Dla kogoś macierzyństwo nie jest przeszkodą w codziennej medytacji (chciałabym to zobaczyć nie tylko na instagramie 😉), inny poleca akt strzelisty jako wystarczający. Ja lubię wyzwania. Lubię tę cichą satysfakcję, kiedy uda się zrealizować cel. Przede wszystkim jednak lubię czuć blisko osoby, z którymi coś mnie łączy. Lubię spędzać z nimi czas, odkrywając je po trochu.

Modlitwa = relacja

I tu doszłam do momentu małego rachunku sumienia. Mój synek ma półtora roku, a ja dopiero zaczęłam się przejmować tematem modlitwy. Bynajmniej nie dlatego, że dotąd było idealnie, ale właśnie teraz zatęskniłam.

modlitwa w Matemblewie

Modlitwa jest rodzajem kontaktu, który buduje relację. Jak rozmowa. Nie można do każdego mówić tych samych słów i oczekiwać, że nasze relacje będą wzrastały. Jednak są pewne schematy, które pomagają rozpocząć poznawanie się.

Myślę, że to dobra analogia do modlitwy wyuczonymi formułami i modlitwy spontanicznej. Tak zwane „formułki” pomagają zacząć, skupić się, znaleźć słowa, kiedy ich brak. Westchnąć do Boga, kiedy brak czasu na więcej. Modlitwa naszego serca rozwija relację. Taka modlitwa, która angażuje nasz intelekt, wyobraźnię, kreatywność. Która wymaga wyciszenia i skoncentrowania na Osobie, do której ją kierujemy. I takiej modlitwy brakuje w życiu mamy małego dziecka — czyli w czasie kiedy non stop ktoś coś od Ciebie chce, kiedy na każde „mamo!” musisz być w gotowości, rzucić wszystko. I kiedy nawet nocnik zyskuje rangę wydarzenia dnia.

Modlitwa = konkrety

Na koniec zostawiałam moje sposoby. Nie są idealne, być może nie będą budowały Twojej relacji, modlitwy. Ale może?…

Akty strzeliste, różaniec, modlitwa małżeńska, msze święte, nabożeństwa okresowe wg możliwości – to wszystko co buduje moją chrześcijańską tożsamość.

Czytam Pismo Święte. To powinna być moja podstawa! Ks. Pawlukiewicz mówi, że szatan boi się domu, gdzie jest Pismo Święte — więc wyjmij je już teraz i połóż w widocznym miejscu! Różne metody czytania testowałam — czytania z dnia, ewangelia z dnia i medytacja, czytanie ile-wlezie żeby przeczytać całe (ups… całego wciąż nie przeczytałam). Na danym etapie mojego życia sprawdzało się co innego. Obecnie czytam Pismo Święte wg planu Jacka Święckiego, w niedzielę rozważam ewangelię z dnia. Początkowo plan czytania mnie zniechęcał, bo zakłada przeczytanie całej Biblii w dwa lata — toć to kupa czasu! Jednak mam już ponad 30 lat a wciąż całego Pisma Świętego nie przeczytałam, może więc warto to rozłożyć na wykonalne dwa lata. Wykonalne nawet dla mamy małych dzieci 😊

Wprowadzam modlitwę brewiarzową. Właściwie to mój wielki powrót. Modlitwa Liturgią Godzin towarzyszyła mi bardzo intensywnie w pierwszych latach studiów. Daje mi spokój i chwilę łączności z Kościołem.

Jest to plan, od którego odcinam kupony wg wymagań danego dnia. Nie chcę być niewolnikiem swoich zamierzeń. Chcę być wolna, ale w relacji. Są rzeczy, z których nie chcę rezygnować, choćbym pięćset razy do kupy była wzywana 😅


Linki z tekstu:

Nie ufam sloganom. Zmieniam teorię w praktykę, a Ty dopasujesz ją do Twojej rodziny. Z wykształcenia jestem chemikiem, dyplomowaną kosmetyczką, uważnym obserwatorem, analitykiem, mamą - aczkolwiek na to ostatnie nie mam dyplomu ;) Od chemii laboratoryjnej przeszłam do chemii międzyludzkiej. Zarejestruj się aby wziąć udział w spotkaniach Klubu Rodzica online i zyskać dostęp do bazy wiedzy Całej wioski. https://mailchi.mp/f7d5395a468a/cala_wioska

6 komentarzy

  • Natalia

    Bardzo pięknie to napisałaś. Jako mama 2 maluchów wiem jak ciężko wygospodarować ten czas skupienia i oddania się modlitwie. W sumie to codziennie walczę o ten czas i tę relację. Czasem jestem z siebie bardzo zadowolona, a czasem… szkoda gadać … 🙂 ale najważniejsze to się nie poddawać i dalej walczyć 🙂

    • Dorota Cała Wioska

      Znam to doskonale – raz jest lepiej raz gorzej. I warto dać sobie do tego prawo. W rodzinie też mamy lepsze i gorsze dni 🙂

  • Monika

    Powroty, powroty… Do równowagi, do początku, po raz kolejny… I ten stan kiedy już się udało wrócić, do modlitwy, do zanurzenia się w rozważaniu o Nim, cenniejsze niż złoto.

  • Agn

    Ja jako nastolatka grałam na gitarze w kościelnej scholi. Kiedy zdarzy mi się czasem wyciągnąć gitarę i przypominać grane dawniej pieśni, mam dreszcze i łzy w oczach. Dla mnie to najlepsza modlitwa 🙂

    • Dorota Cała Wioska

      Moja gitara wiele lat wędrowała ze mną od stancji do stancji. Uwielbiam ją wyciągać i modlić się pieśniami. A i dzieci zadowolone z takiej formy spędzania czasu 😉 Dzięki za przypomnienie! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: