Slowlife

Masz tę moc! Poród Twoja historia

Nakarmiłam Bobo i zostawiłam go z Tatą. Myśląc o swoim porodzie, wzięłam filiżankę z kawą i ruszyłam na przygotowane miejsce przed monitorem. Spodziewałam się, że po prostu nagram filmik ze swoją historią z porodu, bo pewnie nikogo nie będzie. 20:00 – start – ruszyło!

W kilku słowach opowiedziałam o tym czym był dla mnie poród, który był nietypowy. Jednak szybko okazało się, że nietypowy poród to coś zupełnie typowego, bo tak różne były te o których usłyszałam!

Poród – najdziwniejsza rzecz

Podczas porodu dziwić może wszystko. Żeby zmniejszyć dezorientacje i stres warto się przygotować. Przede wszystkim teoretycznie jakie są fazy porodu i czego się w nich spodziewać*. Oprócz tego ja z mężem, kiedy już zdecydowaliśmy, który szpital chcielibyśmy wybrać, zadzwoniliśmy tam zapytać czy można obejrzeć salę i umówiliśmy się na „zwiedzanie”. Zobaczyliśmy dojazd i parking, którędy na izbę przyjęć, dowiedzieliśmy się, że mąż musi kupić jednorazowy fartuszek i kapcie. Nie udało nam się dostać na trakt bo wszystkie sale były zajęte, jednak sam widok otoczenia pozwolił opanować lęk.

Dla mnie najdziwniejsze było to jak odeszły mi wody i natychmiast zaczęły się parte. 5 minut później [córka] była z nami

uczestniczka

Co więc mnie zdziwiło? Do głowy od razu przyszła mi bardzo prozaiczna rzecz, która nie dawała mi spokoju przez pół porodu – kazano mi założyć podkład poporodowy, czyli mówiąc wprost – taką wielką podpaskę. Niby nic, tylko… Wiecie, że podczas porodu nie ma się na sobie majtek?…

Najtrudniejszy moment?

Dla mnie najtrudniejsze było przyjęcie faktu, że po jakimś czasie, kiedy już myślałam, że nie dam rady dłużej, lekarz i położna szeptały o tym jak wciąż małe jest rozwarcie. Wolałabym wtedy tego nie wiedzieć. Dziewczyny do mało przyjemnych momentów zaliczyły badania szyjki czy brak osoby towarzyszącej na oddziale patologii ciąży, gdzie rozpoczął się poród.

Ja miałam wywoływany poród, rodziłam dwa razy. Z jednodniową przerwą. Za drugim razem się udało

uczestniczka

Jednak każda z nas wolała wspominać drugą stronę tego wydarzenia. Dla każdej z nas to było ważniejsze, to lepiej zapamiętałyśmy.

Najlepsza chwila

Dziewczyny były niemal zgodne:

– Dzidziuś na brzuszku naj naj naj!
– Zdecydowanie jak wyżej
– Dzidziuś na brzuszku to jest zdecydowanie naj

uczestniczki

Tymczasem ja się wyłamałam. Muszę przyznać, że poród był dla mnie przeżyciem bardzo fizycznym. Wcześniej myślałam, że będę sobie powtarzać myśli o dzieciątku, które też się męczy a ma gorzej, bo zupełnie nie wie co się dzieje i kiedy się skończy. W praktyce powtarzałam myśl – przetrwasz to, dasz radę. I dałam, a najlepszym momentem było to kiedy po ciągłym powstrzymywaniu największych skurczy dostałam pozwolenie żeby je wykorzystać i wreszcie urodzić! Wtedy dostałam nowych sił i chwyciłam poród za rogi!

Każdego dnia rób jedną rzecz, która Cię przeraża.

Eleanor Roosevelt

Na naszym spotkaniu po półgodzinie troszkę niepewnej wymiany zdań, po podzieleniu się głównymi myślami, dyskusja powędrowała w różne strony. Dołączyła do nas mama trójki dzieci. Opowiedziała nam jak standardy opieki okołoporodowej zmieniły podejście służby zdrowia do rodzących kobiet, na przestrzeni kilku lat.

poród

Jedne z nas miały plany porodów, inne po prostu wiedziały czego chcą. Ale czy to było uszanowane? Myślę, że jedna z uczestniczek trafiła w sedno.

Podczas ostatniego [trzeciego] porodu wszystko było respektowane, bo też wiedziałam czego chcę

uczestniczka

W toku dalszej rozmowy usłyszałam też o dużym nacisku na dokarmianie sztucznym mlekiem, czy braku kangurowania. O zabraniu dziecka na czas zakładania szwów. Ucieszyłam się słysząc, że żadna z nas nie miała kłopotów z osobą towarzyszącą podczas porodu i nasi mężowie mogli być z maleństwem cały czas, a nawet kangurować – o ile w ogóle zdążyli dojechać. Bo zdarzyło się, że nie zdążyli, prawda? 😉

Zakończenie?

O ile wstęp i rozkręcenie dyskusji były spokojne, tak zakończenie przyszło niespodziewanie szybko. Poprosiłam dziewczyny o jakąś podsumowującą myśl. Moją myślą jest to, że porodu nie da się zaszufladkować. Nie można przykładać tej samej miarki do każdej z nas. I na salę porodową wkraczamy nie wiedząc tak do końca, kim staniemy się po wyjściu. Niby zostaniemy tymi samymi kobietami, a jednak obudzi się w nas moc, o której istnieniu nie miałyśmy pojęcia.

– Poród piękne przeżycie, wiedziałam, że to moje zadanie do wykonania.
– Jak wiesz czego chcesz i wiesz o czym mówisz, czyli trochę wiedzy, to wtedy jest naprawdę super.
– Gdybym planowała jeszcze jedno to na pewno poród to pestka. Kto chętny za chodzenie w ciąży?
– Jeśli chodzi o ból to za każdym razem jest masakra, nie oszukujmy się… Ale jaka nagroda
– Ból masakra ale jak mnie wzmocnił psychicznie i fizycznie

uczestniczki

I ja także się pod tym wszystkim podpisuję! Brawo dziewczyny! Mamy tę moc! Girls power!

Zobacz gdzie się spotykamy i dołącz do Całej Wioski!


*Moim najbardziej zaufanym źródłem wiedzy o porodzie jest strona Fundacji Rodzić po ludzku – polecam!
Hipnodoula – blog

Nie ufam sloganom. Zmieniam teorię w praktykę, a Ty dopasujesz ją do Twojej rodziny. Z wykształcenia jestem chemikiem, dyplomowaną kosmetyczką, uważnym obserwatorem, analitykiem, mamą - aczkolwiek na to ostatnie nie mam dyplomu ;) Od chemii laboratoryjnej przeszłam do chemii międzyludzkiej. Zarejestruj się aby wziąć udział w spotkaniach Klubu Rodzica online i zyskać dostęp do bazy wiedzy Całej wioski. https://mailchi.mp/f7d5395a468a/cala_wioska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: