infografika potrzeby
Adwent z NVC,  Babskie NVC

Adwent z NVC. 3 Zadanie Potrzeby

Mówi się, że najpierw było Słowo. A ja odkąd zaczytuję się w NVC zaczynam wierzyć w to, że najpierw była potrzeba.

Potrzeba początkiem.

Zanim natrafiłam na NVC, często zastanawiałam się: co powinnam była zrobić albo powiedzieć inaczej. Czułam się źle z tym, że nie panuję nad swoimi uczuciami oraz zachowaniami pod ich wpływem.

Dopiero gdy przeczytałam w pewnej publikacji NVC: za wszystkim co robisz i mówisz stoją Twoje potrzeby, zamiast z nimi walczyć odkryj je i się nimi zaopiekuj. Poczułam dziwną ulgę.

Wypisałam sobie na kartce:

KAŻDE ZACHOWANIE CZŁOWIEKA SŁUŻY ZASPOKOJENIU POTRZEB

I zaczęłam drążyć.

Czym w ogóle jest potrzeba?

Potrzeba jest to COŚ CZEGO WSZYSCY POTRZEBUJEMY. NVC podaje, że jest to stan nie spełnienia. Brakuje nam czegoś tak mocno, że próbujemy za wszelką cenę zaspokoić to pragnienie.

Każdy z nas ma te same potrzeby.
Ich listę możecie pobrać np. tutaj.

Wszystkie potrzeby są tak samo ważne.

Tak, nie przesłyszeliście się – potrzeba zabawy jest równie ważna co potrzeba powietrza czy bliskości.
Jednak odczuwamy je w różnym natężeniu. Np. inaczej pragnie jedzenia osoba, która nie jadła tydzień a inaczej ktoś kto nie jadł tylko śniadania.

Uczucia są „dziećmi potrzeb” – o tym czy i jaką potrzebę mamy nie/zaspokojoną mówią nam nasze uczucia. Te „nieprzyjemne” świadczą o niezaspokojonych potrzebach a te „przyjemne” informują o naszym spełnieniu w danej dziedzinie.
Dlatego gdy pojawiają się mocne emocje (szczególnie w dużym natężeniu) warto się najpierw im przyjrzeć (również reakcjom naszego ciała), a następnie zastanowić się o jakiej zapomnianej potrzebie nas informują?

Nie myl strategii z potrzebą.

By zaspokoić potrzebę np. jedzenia używamy przeróżnych strategii. Ja np. lubuję się w zupach, ktoś inny w mięsie a jeszcze inna osoba w słodyczach.

Strategie tym się różnią od potrzeb, że mogą być dla każdego inne. Jednak mają wspólny cel – zaspokoić palące wewnętrzne pragnienie.

Wiele ludzi myli strategie z potrzebami a tym samym podcinają sobie skrzydła. Np. uważają, że picie kawy to potrzeba – skoro potrzeba, to przecież nic się z tym nie zrobi, prawda? I nawet się nie obejrzysz a stajesz się niewolnikiem picia kawy z rana – bo bez tego ani rusz.
Czy nawet jeśli nie wyobrażamy sobie życia bez kawy to jest to już potrzeba? Nie. Wielu ludzi nie wyobraża sobie życia na trzeźwo albo bez papierosów. To nadal są jednak tylko strategie, które można zmienić.

Oddychanie, jedzenie, picie – to są potrzeby, bo wszyscy tego POTRZEBUJEMY.
Oddychanie przez maskę, jedzenie słodyczy, picie wina – to są strategie (i nie koniecznie zaspokajające potrzeby oddychania picia czy jedzenia ;)).

Jedna strategia – wiele potrzeb.

Picie wina może zaspokajać wiele potrzeb – picia ale też towarzystwa, zabawy, przygody, bliskości. I każda z tych potrzeb może mieć różne natężenie. Dlatego tak trudno nam czasami dojść do nich wszystkich.

Jednak w momencie kiedy zaczniemy patrzeć na swoje zachowanie przez pryzmat potrzeb zyskamy niesamowite narzędzie, które pozwoli nam zadbać o siebie w taki sposób w jaki tego najbardziej potrzebujemy.

Np. Dziecko rozlało mleko na podłogę, którą przed chwilą umyliśmy.
Zaczynasz czuć złość, zniechęcenie, frustracje. Zamiast iść za tymi uczuciami można się skupić na potrzebie jaka stoi za nimi:
łatwości, porządku, szacunku, bycia ważnym i docenionym?
Gdy już dojdziemy do tego czego najbardziej potrzebujemy możemy pomyśleć nad strategią, która jest najlepiej dostosowana do sytuacji.
Poprosisz dziecko o pomoc w sprzątaniu; pokażesz maluchowi skąd może brać szmatkę by samemu po sobie posprzątać; zwrócisz mu uwagę na to, że porządek jest dla ciebie ważny i poprosisz o uważność; wyjaśnisz, że potrzebujesz by Twoja praca była doceniona i zauważona, dlatego chciałabyś by mleko pił tylko nad stołem.

Nie tylko ominęłaś atak na dziecko oraz uniknęłaś jego obrony (pewnie też przez atak), ale też na wyraźnie zaopiekowałaś się sobą, pokazałaś swoje granice oraz wytyczyłaś ścieżki na przyszłość. Emocje znikają, bo czujesz, że Ty i Twoje potrzeby są bezpieczne.

NIE znaczy TAK

Masz czasami tak, że ktoś jeszcze nie otworzy ust, a Ty już wiesz, że za chiny się nie zgodzisz bez względu na to co to jest? Jak tak mam przy mojej mamie 🙂 Kiedyś sobie wyrzucałam, że jestem beznadziejną córka bo we wszystkim staje okoniem – teraz już wiem, że moje NIE wypowiedziane w kierunku mojej mamy, znaczy TAK w kierunku moich potrzeb.

Z tą świadomością dużo łatwiej przyjmuje mi się „NIE CE” mojego dwuletniego syna. Wiem, że to nie jest atak na mnie ale potrzeba autonomii. On broni swoich potrzeb. Ostatnimi czasy mój syn odmawiał jedzenia tego co przygotowałam. Otwierał lodówkę, wyciągał surową paprykę i jadł. Moja potrzeba troski oraz przynależności do matek, które chcą by ich dzieci jadły zdrowo i różnorodnie – leżała i kwiczała. Z drugiej strony potrzeba mojego syna by decydować o sobie oraz podejmować wolne wybory – była równie mocna. Razem znaleźliśmy rozwiązanie win-win. Wspólnie gotujemy – On miesza, nalewa, wsypuje, nakłada a potem sam zjada. Gdybym została tylko na uczuciach to pewnie bym z krzykiem wciskała mu do buzi brokuły – a tak sam sobie je wciska i jest z siebie taki dumny!

Co potrzeba ma do przemocy?

Wyobraźmy sobie wagę starej daty – taką wiecie na ciężarki i koszyki.
Z jednej strony kładziemy naszą potrzebę np. łatwości podczas ubierania się rano do pracy i przedszkola. Z drugiej strony mamy potrzebę np dziecka – zabawy samochodzikami z samego rana.
Kiedy obie szale są na tym samym poziomie – wtedy mówimy o braku przemocy.

W momencie kiedy nagle zaczynamy uważać, że nasza potrzeba łatwości jest ważniejsza i nasze dziecko ma się natychmiast przestać bawić – co się dzieje? Szala z naszą potrzebą staje się ważniejsza (w naszym mniemaniu) i w tym momencie pojawia się przemoc. Zaczynamy warczeć, popychać, krzyczeć, wyrywać zabawki, zabraniać – znacie to?

A co się stanie gdy odpuścimy, siądziemy na tyłku i zaczniemy czekać aż dziecko przestanie się bawić? Szala z potrzebą dziecka zaczyna się przechylać, a my? Zaczynamy czuć frustracje, złość, zmartwienie, rezygnację. Nasza potrzeba zaczyna się bronić! Pojawia się przemoc. Masz dwie opcje – albo skierujesz ją do siebie (zaciśniesz zęby, zepniesz mięśnie, zagryziesz wargi, zaczniesz sobie wytykać, że nie dajesz rady, że jesteś beznadziejna) albo skierujesz ją na dziecko, zaczniesz go obwiniać itp.

Dlatego tak ważne jest by poznać swoje potrzeby – wtedy możemy pomyśleć nad strategią, która zaspokoi obie strony.
„Widzę, że chcesz się bawić, tak? To może pobawimy się w wyścig ubierania się a następnie weźmiemy samochodziki i będziemy się ścigać który pierwszy wyjedzie z domu?”

Tak jak pisałam – miałam problem z karmieniem syna. A że dopiero co odstawiłam Go od piersi to zależy mi, żeby jadł więcej. Zrobiłam więc pyszny kapuśniak, ale czułam, że syn odmówi, szczególnie, że był w trakcie zabawy. Zarządziłam więc zabawę: teleturniej. Kto dobrze odpowiedział na pytanie w nagrodę dostawał łyżkę zupy 🙂 Zjedli z dokładką 😉

Potrzeby nie znikają.

Pewnego razu mój mąż wszedł do domu i powiedział od progu: rozmawiałem z rodzicami, jedziemy na wspólny weekend do domku nad jeziorem, cieszysz się?

Poczułam złość, wściekłość, frustracje a nie radość i zachwyt. Czemu? Bo moja potrzeba bycia braną pod uwagę była mocno zaniedbana. Nie przez męża ale przez styl wychowywania dzieci w moich rodzinnych okolicach. Dzieci w górach mają mało do powiedzenia. Jak dorośli powiedzą: wszyscy na dwór. To wszyscy muszą wyjść. Serio. I nie ważne, że już jesteśmy dorośli i mamy swoje rodziny. Gdy rok temu podczas świąt Wielkanocnych najstarsza ciocia krzyknęła: wszyscy idą na spacer, ale to już! A moja (wtedy 3 letnia) Zosia odpowiedziała: ale ja nie chce iść, chce być w domu!
To ciocia zaczęła ją na siłę ubierać – w akompaniamencie krzyku i płaczu. Gdy stanęłam za moim dzieckiem murem usłyszałam: to jeszcze dziecko, popłakałaby a potem się uspokoiła! Dajesz sobą rządzić! I czemu nie jesteś jeszcze ubrana?
Serio tak było 😀

Tak więc gdy mój mąż wszedł do domu z taką informacją (która po czasie mnie bardzo ucieszyła, bo lubię takie akcje) to odezwały się moje wszystkie potrzeby autonomii naraz. Moja reakcja była totalnie nie proporcjonalna do wagi zdarzenia i pamiętam, że byłam bliska składania papierów rozwodowych.

Na szczęście wspólnie doszliśmy do tego co mnie tak zabolało i skończyło się na opłakiwaniu tych zdarzeń i sytuacji. A weekend był super.

Dlatego zachęcam – jeśli jakieś zachowanie innych budzi w Tobie ogrom emocji, których nie rozumiesz to naprawdę warto się z tym zgłosić do specjalisty. Nie dlatego, że coś z Tobą nie tak, ale po to by uciąć ten kamień, zaopiekować się sobą i ruszyć dalej oddychając pełną piersią.

Jego nie interesują moje potrzeby.

„Mówię o tym czego potrzebuję a On nic!” – skoro On nic, to znaczy, że Jego potrzeby coś. Tutaj mamy kolejny przykład z przemocy – nie możemy zmuszać innych, by stawiali nasze potrzeby ponad swoimi.

Jeśli mężczyzna chce sexu a Ty nie masz ochoty, to jeśli mimo to zaspokoi swoją potrzebę – to taką sytuację nazywamy gwałtem. Nie ważne czy dzieje się do na ulicy czy w małżeństwie. Gwałt to gwałt.

Jeśli Ty potrzebujesz przytulenia a On nie ma na to ochoty, więc stosujesz fochy, manipulacje, awantury, wyrzuty – to zwyczajnie dążysz do gwałtu.

Nie chcemy być gwałceni, nawet „tylko” emocjonalnie, przez innych, prawda? Nie gwałćmy więc sami. Zawsze gdy potrzeba jednej strony jest ważniejsza od potrzeby drugiej – pojawia się przemoc.

Mąż nie widzi Twoich potrzeb nie dlatego, że ma Cię gdzieś ale dlatego, że Jego głód mu zaślepia wszystko inne. Zwierze, które jest wygłodzone rzuci się na jedzenie a nie przyjdzie i usiądzie na kolanach dając się głaskać i przytulać bo Pan potrzebuje.

Wybór strategii jest ważny!

„Nic innego nie robi tylko gra w gry! A gdy przestaje to jest gorszy niż wcześniej” – zaspokaja swoją potrzebę, ale możliwe, że nie udolnie.

Zaspokajanie potrzeby jedzenia czekoladą nie jest dobrym pomysłem prawda? Dlatego trzeba uważnie wybierać strategie żeby sobie nie zrobić krzywdy.

Wychowywał mnie przez kilka lat ojczym. Bardzo dobry i inteligentny człowiek. Miał jednak ogromną potrzebę przynależności do grupy ludzi wytrwałych i stałych. Gdy więc zaczął pracę w pewnym zakładzie chciał być jej wierny mimo, że szybko okazało się, że mobbing tam kwitnie. I chodził do tej pracy każdego dnia, nieszczęśliwy jak mało kto. Weekendami jednak wracał z piwkiem – na odstresowanie. Jedno EB, boczuś i princepolo dla mnie. Pamiętam jak dziś. Nie mam pamiętam jednak jak to się stało, że to jedno EB w weekend zamieniło się w siedem piw co dwa dni … A. już nie żyje. Umarł na raka oskrzeli, przełyku, płuc i żołądka. Szkoda, że pół życia robił coś czego nienawidził a za strategię wybrał coś co stało się chorobą.

Dlatego tak ważne są potrzeby i dobór strategii. By Wasze dzieci mogły się na swoim ślubie, chrzcie swoich dzieci i innych imprezach – bawić z Wami, a nie z tym co po Was zostanie, lub nawet nie.

Adwentowe zadanie – wykorzystaj swoje potrzeby dobrze.

W zadaniu, które już wczoraj pojawiło się na instagramie oraz można je zobaczyć tutaj chciałam przede wszystkim skupić się na zbliżającej się Wigilii. To zawsze jest czas pełen emocji. Szkoda by było, żeby źle odczytane zepsuły nam ten czas.

Powodzenia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: