infografika uczucia
Adwent z NVC,  Babskie NVC,  Blog

Adwent z NVC. 2 Zadanie Uczucia w NVC

Uczucia – drogowskazy naszego życia.

Osobiście z uczuciami mam pewien problem. Jako typowy sangwinik z cholerycznymi naleciałościami, kieruję się w życiu przede wszystkim uczuciami. I nie byłoby to „złe” gdyby nie to, że lecę za nimi zupełnie nie patrząc „pod nogi”.
Gdy jestem zdenerwowana to trzaskam drzwiami. A gdy czuję się szczęśliwa, to staję się wręcz naiwna. Natomiast frustracja sprawia, że stawiam granice dosłownie wszędzie, nie patrząc zupełnie na konsekwencje.
Takie działania mi zdecydowanie nie służą.

Na kursach NVC usłyszałam, że uczucia są jak znaki, które pokazują nam co się z nami dzieje. Długo ta informacja we mnie pracowała, aż zrozumiałam, że znaki są dobre pod warunkiem, że umiemy je czytać.

Mój osobista chmura.

Gdy uczucia napływają „pojedynczo” to jakoś daję radę. Jednak są momenty kiedy uderzają mnie jak rój dzikich os, które żądlą bez opamiętania. Zazwyczaj się wtedy przed nimi chowam (i to też nie jest złe rozwiązanie, ale o tym napiszę w 9 zadaniu). Jednak jeśli nie rozbroję tego roju – osa po osie, to one albo szybko wrócą, albo będę ciągle w uszach słyszeć ich bzyczenie.
Cała ta metafora dotyczy tego, że jeśli doświadczamy wielu mocnych uczuć to zaciemniają nam obraz i nie pozwalają na zobaczenie czegoś poza nimi.

Dlatego tak ważne jest by je zauważyć, wyszczególnić – jedną po drugiej, nazwać, oswoić i przyjąć. Tylko wtedy chmura os powoli opuszcza okolicę naszej głowy i pozwala nam zacząć widzieć więcej oraz oddychać głębiej.

Uczucia mieszkają w ciele.

Napisałam kiedyś do mojej ulubionej trenerki NVC (listę certyfikowanych trenerów NVC możecie znaleźć TUTAJ), że nie bardzo wiem co czuję. Jest tego tak wiele i w takim natężeniu, że nie rozróżniam nawet czy jest to pozytywne czy negatywne. W odpowiedzi usłyszałam: a jak reaguje Twoje ciało?

Uczymy się obcych języków. Obecnie znajomość 2 języków to żaden wyczyn. Jednak czy w całym tym pędzie ulepszania komunikacji z drugim człowiekiem, pamiętamy o tym by uczyć się też siebie? Czy znamy język swojego ciała? Rozumiemy nasz organizm i umiemy mu sensownie odpowiedzieć?

Dosłownie kilka dni temu lekarka odkryła u mnie chorobę reflkusową.
– Ma pani przez kwas żołądkowy poparzoną całą krtań.
– Ale to nie możliwe! Przecież może z 3 razy w życiu miałam zgagę.
– A jak często czuje pani ucisk w okolicy mostka?
– Co wieczór…
– A jak często ma pani uczucie, że zaraz zwymiotuje?
– Od drugiego porodu prawie po każdym posiłku, chyba że jem gotowane warzywa tylko …
– Czyli ma pani refluks i to mocny, mimo braku uczucia zgagi.

A ja się głowiłam co ze mną nie tak. Tyle testów ciążowych narobiłam, bo przecież takie mdłości miałam … A okazało się, że zwyczajnie nie rozumiałam tego, co moje ciało do mnie mówi.

Tak samo jest z uczuciami. Nasz organizm bardzo dobrze pokazuje nam co czujemy zanim sobie to uświadomimy. Przypatrz się sobie podczas uczucia złości, radości, strachu, spokoju. Spójrz na swoją twarz, poczuj napięcie mięśni i to jak reagują Twoje „wnętrze”. Stwórz (choćby w głowie) słownik języka swojego ciała, to bardzo ułatwi Ci komunikację z nim.

Oswajamy gdy nazywamy.

Jako dziecko byłam typem znoszącym do mieszkania wszystkie napotkane biedne zwierzęta. Mój mąż się śmieje, że zna mnie już 15 lat a ja nadal potrafię Go zaskoczyć opowieścią o jakimś kocie czy psie o którym nigdy wcześniej nie słyszał, a którego przygarnęłam.
Nie oszukujmy się, moja mama przechodziła ze mną gehennę. Gdy tylko widziała mnie w progu domu z jakimś stworzeniem (a znosiłam od psów po myszy) to mówiła: tylko nie nadawaj mu imienia, bo trudnej będzie mi odmówić!

Z uczuciami jest podobnie. Nienazwane trudniej przyjąć. Co więcej, to co nieznane zawsze bardziej przeraża i przerasta. Dlatego warto poświęcić chwilę by przyjrzeć się swojej „chmurze” i na głos powiedzieć to co czujemy.

Czuję złość! Jestem z frustrowana! Czuję się wyczerpana.

Winowajca czy odbiorca?

Dziś będzie dużo przykładów, bo chyba najłatwiej mi (dziś) się tak tłumaczy, plus mogę sobie na spokojnie przemyśleć i przeanalizować to co we mnie siedzi, więc jeśli Cię to męczy to wybacz i pisz śmiało w komentarzu. Nie bój się, że mnie urazisz. Twoja uwaga nie ma mocy wpłynąć na moje samopoczucie, chyba, że takiej mocy jej udzielę ;)

Wybierałam się dziś z dziećmi do sklepu. Ubrałam je ciepło, bo było ok. 5 st. i wypuściłam do ogrodu by samej jeszcze zapakować zmywarkę. Rzucały sobie misiem. Nagle usłyszałam płacz, wybiegam z domu i widzę jak mój syn cały ocieka śmierdzącą wodą. Wpadł do wielkiej doniczki, która wypełniona była wodą i zgniłymi liśćmi.

Zaczęłam krzyczeć, że to była jedyna czysta kurtka, że nie mam go w co przebrać, że powinni byli uważać. Koniec, nigdzie nie idziemy, rozbierać się. Łzy córki szybko uświadomiły mi, że zrzuciłam odpowiedzialność za swoje uczucia na nich, a następnie ukarałam za to co czuję.
Usiadłam więc na schodach i zaczęłam już spokojnym głosem mówić:

Nie jestem zła na Was tylko na tą sytuację. Czuję się bezradna w takich chwilach bo skupiam się na tym by wyjść a tu nagle się okazuje, że muszę jeszcze Was przebrać. Nie poradziłam sobie z tym zdarzeniem oraz moimi uczuciami. To nie Wasza wina, że dobrze się bawiliście i przypadkowo pobrudziliście. Przepraszam, że krzyczałam.

Owszem to była frustrująca sytuacja. Jednak nikt nie jest winny pojawienia się uczuć. [To tak jak z tym pisaniem komentarzy – nie warto milczeć tylko dlatego, że boimy się poczucia winy jakie ktoś może w nas wywołać poprzez zarzucenie nam krytyki.]
Zrzucenie winy na dzieci czy kogokolwiek innego nic nie wnosi. Nie rozwiązuje sytuacji, nie pomaga ani nie ułatwia kontaktu.

Nie traktujmy swoich uczuć jak zgniłe jajo, które trzeba koniecznie komuś podrzucić. One są po to by nam pomagać a nie nas pogrążać.

Uczuć nie oceniamy, akceptujemy!

Jedyną osobą, która ma dostęp do Twoich uczuć jesteś Ty sam.

Wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale Twoje emocje nie są zależne od innych. To my dajemy przyzwolenie zdarzeniom i ludziom by wywołały w nas takie a nie inne emocje. Jeśli pozwolisz by czyjeś słowa wpływały na Ciebie destrukcyjnie to tak właśnie będzie.

Gdyby nie to, że byłam dziś nastawiona na cel: wyjście z domu, to pewnie bym się nawet nie wzburzyła na tą samą sytuację. Podbiegłabym do płaczącego dziecka, przytuliła, zapewniła, że jestem obok, widzę i współczuję; a następnie spokojnie poszłabym po czyste ubrania.

Jedno zdarzenie, inne reakcje – zależne tylko od mojego wyboru, nastawienia i kontaktu samej ze sobą.

„Ja, jestem panią mych snów, moich marzeń i lęków …” Jestem?

Tylko, żebyśmy się dobrze zrozumieli – nie masz wpływu na to jakie uczucia się pojawią! Ale masz wpływ na to jak je odczytasz. Co więcej rodzaj uczucia, które się pojawia świadczy o tym czego nam brakuje.

Skoro poczułam złość i frustracje to znaczy, że tego właśnie potrzebowała moja potrzeba by siebie obronić. Mogłam to przyjąć i się temu przyjrzeć: Acha, czuję dużą złość, mam mocną potrzebę łatwości (w wyjściu z domu). Rozumiem, czy jednak jest ona aż tak priorytetowa, że wymaga mojego krzyku?
Lub bez zastanowienia polecieć za tymi emocjami, machając nimi jak jaskiniowiec maczugą (co niestety często mi się zdarza).

Jak więc nauczyć się zatrzymywać na emocji by świadomie zadecydować co dalej zrobimy z tym „fantem”?

Nazywajmy uczucia. Ale róbmy to dobrze!

Niby każdy z nas cały czas coś odczuwa, a jednak wyodrębnienie z tego prawdziwych uczuć nie jest wcale łatwe.

Wypowiedzenie jednak na głos tego co czujemy jest bardzo pomoce by samemu skonfrontować się ze sobą. Co więcej, mi w komunikacji bez przemocy, bardzo pomaga kierowanie moich emocji na sytuację: jestem zła gdy widzę rozrzucone duplo, bo przed chwilą je zbierałam.
Nie uderzam: jestem zła na Was – bo po takim ataku każdy zacznie się bronić albo uciekać, a ja chcę być zrozumiana a nie atakowana 😉

Jednak, żeby w ogóle uczyć się przekierowywania uczuć z siebie i innych na sytuacje, trzeba najpierw odkryć co się czuje.

W celu poćwiczenia tej umiejętności stworzyłam ćwiczenie, które można zobaczyć albo na instagramie albo tutaj.

Jeden Komentarz

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dołącz do Spotkań online dla Mam!

Dołącz do Spotkań online dla Mam!

Zapisz się na spotkania online dla Mam i już teraz odbierz darmowy ebook "Wypróbuj BLW" Idealne przepisy i wskazówki na początek rozszerzania diety maluszka!

Dziękuję za zapis! Pierwsza wiadomość już czeka w Twojej skrzynce mailowej!